Lifestyle

365 dni – reżyserska klapa

Pinterest LinkedIn Tumblr

Film 365 dni na podstawie książki, która jest pierwszą częścią trylogii autorstwa Blanki Lipińskiej.

Fenomen trylogii 365 dni jest dość łatwy do wytłumaczenia. Autorka sama przyznała niejednokrotnie, że wykorzystała swoje znajomości w świecie celebrytów i dzięki temu, jej powieść trafiła na biurko odpowiednich osób, z mocnym wsparciem innych. Zaowocowało to wyłożeniem grubej kasy na reklamę, dzięki czemu o tej książce dowiedziało się tysiące Polaków. Wiadomo – reklama dźwignią handlu.

Gdy z egzemplarzem książki pokazała się w swoich social mediach piosenkarka Doda, nastąpił przełom – tysiące fanów wokalistki z ciekawości sięgnęło po proponowaną przez nią książkę. I potem już szło jak lawina: kolejne reklamy, wzmianki itp. Trzeba przyznać autorce pomysłowość, to, że nie wstydziła się skorzystać z możliwości swoich znajomych, często znanych już szerszej publiczności osobom. Dostępne środki trzeba wykorzystać, proste.

Nie wnikam już na temat czy 365 dni jest pozycją dobrą czy nie. O gustach się nie dyskutuje. Każdy z nas lubi coś innego i ma do tego prawo. Osobiście największy zarzut mam do kreacji głównej bohaterki, niestety nie jest to za mądra osóbka, bardzo płytka w swych poglądach i zachowaniu, taka typowa dziunia, bez głębszych refleksji, powierzchownym podejściu do życia i naprawdę ciężko mi było się z nią utożsamić podczas czytania. Niemal w każdej scenie z nią, miałam ochotę palnąć ją w łeb, by wykazała minimum inteligencji.

Przeraża mnie tylko fakt, że skoro tak wiele kobiet ją polubiło, pochwala jej zachowanie, czyli oznacza to, że nie miały problemu by utożsamić się z nią podczas czytania czy oglądania filmu. A to z kolei oznacza, że … o matko, mamy taki ogrom roztrzepanych, lecących na kasę dziewczyn w Polsce???? Strach się bać….

A słynna scena gwałtu oralnego? No cóż … czytałam wiele gorszych scen w innych książkach, polskich autorek również. Tam to dopiero akcje były! Bohater gwałci analnie, ale ona i tak mu za momencik wybacza, bo bogaty jest, albo bohaterka zmusza się do seksu tłumacząc sobie, że kasa jest ważniejsza i te kilka chwil „dyskomfortu” można przecierpieć – to dopiero są wzorce zachowań dla czytających takie sytuacje, młodych dziewczyn!!!

365 dni – reżyserska klapa

Powstał film na podstawie tej książki i oczekiwania były duże, nawet lekkie podniecenie, bo tak naprawdę mało jest fajnych romantyczno/erotycznych filmów typowo dla kobiet. Poszłam do kina z chęcią, tym bardziej, że aktor grający główną postać męską jest naprawdę niezłym ciachem!

Przejdźmy do meritum: film ma swoje plusy, ale minusy również i to takie niewybaczalne.

Plusy 365 dni:

  • piękne zdjęcia (Zdjęcia, kadry, ujęcia naprawdę cieszą oko. Wizualnie film jest bardzo dobrze zrobiony.)
  • piękna muzyka (Muzyka jest idealnie dobrana do scen, komponuje się z filmem i razem ze zdjęciami tworzy dobre widowisko.)
  • gra aktorska Michele Morrone, który wciela się w postać Massimo (aktor dobrany w punkt!! Męski, seksowny, wysoki, do tego jego kunszt aktorski na wysokim poziomie, był autentyczny w tym filmie, bardo dobrze uniósł rolę bossa mafii. Dodam, że gdyby nie on, film przeszedłby niezauważony. Morrone robi za cały film!!!)
  • ładne sceny pojedyncze (np. scena tańca głównych bohaterów)

Minusy 365 dni:

  • Brak spójności scen ( reżyserska klapa, niestety tak to trzeba podsumować i nie jestem osamotniona w tym temacie. Oglądając ma się wrażenie jakby to były zlepione ze sobą pojedyncze sceny, a nie spójna całość. Najbardziej rzuca się w oczy scena ślubu. Ni z gruchy, ni z pietruchy wstawiona jest do filmu, nikt nie wie o co chodzi, kogo to ślub, z jakiej okazji się tu znaleźli?? Ani razu wcześniej Laura, główna bohaterka, nie wspomina, że musi iść na jakiś ślub. Ci, co czytali książkę, będą kojarzyć, że to ślub jej kuzynki. W książce ten temat jest wytłumaczony, płynnie przechodzimy w tę scenę. Natomiast w filmie to porażka.)
  • Brak logiki ( widzimy w jednej ze scen jak Laura, główna bohaterka, wychodzi wprost z lotniska z przyjaciółmi, ciągnie walizkę i jest radosna, uśmiechnięta, zadowolona itp. Kilka scen dalej oglądamy taki obrazek: prywatny samolot, Massimo stoi przed samolotem, podjeżdża samochód, otwierają się drzwi i ze środka wyciąga Laurę ochroniarz. Przerzuca ją sobie przez ramię i wierzgającą oraz krzyczącą zanosi do samolotu. A wiecie co Laura krzyczy?? Uwaga, coś w stylu: „Nie, nie, nie chcę, boję się latać” I tu szczęka opada, jak to? Boi się latać? Z jakiej okazji? Kilka scen wcześniej wyszła z lotniska uśmiechnięta od ucha do ucha. Jak ktoś naprawdę boi się latać to po wyjściu z samolotu raczej tak od razu  uśmiechnięty nie będzie, będzie widać po nim, że przed chwilą przeżył spory stres. Laura aż wierzga nogami, tak się stresuje lotem.  Reżyserka zapomniała chyba o tym…)
  • gra aktorska Anny Marii Siekluckiej (niestety, tak jak aktor grający rolę Massimo zdał na piątkę, tak nasza młoda polska aktorka nie dała rady. Jej gra aktorska była drewniana, wspomniał już o tym pan Tomasz Raczek i zgadzam się z nim w stu procentach. Nie chodzi tu o zachowania, bo jak wcześniej wspomniałam, główna bohaterka powieści 365 dni nie należy do inteligentnych kobiet, więc i tu kreacja musiała wypaść na takim poziomie. Chodzi o grę aktorską, mimikę twarzy, mowę itp. Pani Anna jest jednakowa przez cały film, nie widać tych emocji u niej, jest niewiarygodna, nawet ton głosu ma niemal cały czas  taki sam. Ciągle tylko się dość irytująco jak dla mnie, uśmiecha, jakby chciała być  super seksi 24H. )

Podsumowanie filmu 365 dni

Mogło być lepiej. W sieci wyciekały różne informacje, że pisarka bardzo wtrącała się w reżyserkę i może to jest przyczyna tej niespójności scen i klapy reżyserskiej. Bo całkiem inaczej się pisze opowieść, a całkiem inaczej się reżyseruje. To dwa różne światy. Boję się, że przy drugiej części będzie podobnie. Cholercia – niech ktoś zabierze z planu Lipińską!!!

I tak jak np. 50 twarzy Greya lubię sobie od czasu do czasu ponownie obejrzeć, bo gra jest aktorska na wysokim poziomie, reżysersko jest czysty profesjonalizm, nawet jak książki nie czytał człowiek to wszystko zrozumie i nie pogubi się, a do tego to całkiem inny poziom: Anastasia – główna bohaterka – jest inteligentną młodą dziewczyną, a Grey nie zarabia na życie zabijając innych i handlując narkotykami) …tak nie mam już ochoty obejrzeć ponownie 365 dni.

Czuję , że mnie nie ciągnie, że nie dam rady znieść znów idiotycznego zachowania głównej bohaterki, drewnianej gry pani Anny i tych wpadek reżyserskich. Tylko seksowne plecy i tyłeczek Massima bym pooglądała, ale to spokojnie poczekam sobie, aż jakaś fanka zrobi filmik na Youtube –  zlepek scen z nagim Massimo w roli główniej!

 

Author

Write A Comment