Lifestyle

Hejt – mowa nieszczęśliwych ludzi.

Pinterest LinkedIn Tumblr

Hejt – potocznie to obraźliwy i pełen agresji komentarz lub działanie  zamieszczone w internecie. I rzeczywiście tak to w praktyce wygląda: tysiące anonimowych lub nie, osobników wypluwa z siebie jad za pomocą słów, przerobionych zdjęć czy krótkich filmików. Niestety Internet dał im taką możliwość, ogromne pole do hejtowania, więc nic tylko działać i zalewać resztę swoim smolistym brudem wewnętrznym.

Bo ci hejtujący takie mają właśnie wnętrza: czarne, stęchłe, mroczne…. . To ludzie ubodzy w wyobraźnię, o minimalnym współczynniku empatii, nie mający świadomości mocy swoich słów lub wręcz przeciwnie: wiedząc jak mocno mogą zranić, atakują ze zdwojoną siłą. Co gorsze, zachęceni niereagowaniem innych lub minimalną reakcją, panoszą się coraz bardziej, przekraczając kolejne granice przyzwoitości, dobroci i zdrowego rozsądku.

Smutna prawda jest taka, że są to ludzie … nieszczęśliwi. Bardzo nieszczęśliwi i całą swoją porażkę życiową przejawiają w atakowaniu innych. Dlaczego? Bo to daje im na moment poczucie mocy. Przez kilka chwil czują się dobrze, mózg odbiera zadowolenie, a ponieważ szybko ono mija, domaga się więcej. Hejtowanie jest jak uzależnienie od narkotyków: szybka ekstaza, równie szybki jej spadek i potrzeba odczucia jej na nowo. Wypisywanie agresywnych opinii na temat ludzi sprawia, że hejtujący czuje się lepszy od innych, czasem nawet jest przekonany, że robi to w słusznej sprawie, choć tak naprawdę nie wie do końca w jakiej. Hejtowanie daje poczucie władzy, pozwala zapomnieć na moment o własnych porażkach i życiu, daje wrażenie, że jak opublikujemy swoje zdanie, to ma ono znaczenie, więc i my sami mamy większe znaczenie w społeczeństwie.

Kim są hejtujący?

To osoby, które przegrały swoje życie. Ci, którzy są nieszczęśliwi w związku, nie znoszą swojej pracy, mają gorszą sytuację finansową, frustruje ich brak partnera, wymarzonego auta. To kobiety, które zazdroszczą innym kobietom figury, stanowiska, męża czy kochanka. To chłopcy, których rodzicie zarabiają mniej kasy i nie mogą im dawać co miesiąc na markowe buty czy faceci z małym przyrodzeniem, którzy zamiast wykorzystać inne techniki zadowalania partnerki, wolą swój gniew i zażenowanie przelewać w hejterskich komentarzach.

To także wykształceni ludzie, którym z jakiegoś powodu nie ułożyło się w życiu tak, jak sobie wcześniej zaplanowali. To także osoby, które nie mogą znieść sukcesów innych, gdzie własne  lenistwo pozbawiło ich osiągnięcia szczytu. To małolaty bez własnego kręgosłupa, dające się namówić na hejtowanie innych nieszczęśnikom.

Są to także często niewykształceni ludzie, nierozumiejący wielu aspektów funkcjonowania dobrego społeczeństwa. Sterowani przez bardziej wykształconych, również hejtujących osobników, potrafią wrzucać bardzo wulgarne i pełne przemocy komentarze, czując, że spełniają misję. Pytanie tylko jaką???

Każdy z nas może stać się hejterem

To przygnębiające stwierdzenie, ale prawdziwe. Trzeba się pilnować, uważać na siebie i własne odczucia. Czasem wystarczy drobna porażka i odczuwamy potrzebę „wywalenia jej” z siebie. Jest kilka możliwości odreagowania, bez robienia komukolwiek krzywdy. Można pobiegać, boksować, pojechać do lasu i krzyczeć do zdarcia gardła. Inni stosują medytację bądź muzykoterapię.

Najgorsze to dać się złapać w pułapkę tzw. szybkiego odreagowania. Na czym to polega? Ano właśnie na hejtowaniu, ale również na pokłóceniu się o byle co z partnerem czy opierdzielenie  dziecka lub zwierzaka domowego. Krzykniesz, rykniesz i od razu lepiej się czujesz, bo energia z ciebie zeszła, a domownicy chodzą jak w zegarku. Tylko czy takiego życia właśnie chcesz dla siebie i dla swoich bliskich?

W Internecie również możesz pozbyć się własnych frustracji, wyrażając swoje najgorsze myśli w komentarzach. Zwiększenie samopoczucia potęguje fakt, iż wmawiasz sobie, że to nie własną rodzinę ochrzaniasz (nie, nie, oni są dla Ciebie najważniejsi), tylko obcych ludzi. A pomyślałeś, że Ci obcy też są częścią jakieś rodziny?

Mroczne zakamarki umysłu

Każdy nosi w sobie mrok, to nieuniknione. Jedni mają go więcej, drudzy mniej. Jedni potrafią nad nim panować, inni starają się przekształcić go w coś pięknego (muzyka , obrazy, wiersze), są też tacy, którym brak sił na opanowanie tej ciemnej strony duszy i borykają się z depresją. Jednak najgorsi są ci ludzie, w których mrok obudził wewnętrznego potwora. Większość moralnych zasad zostaje wtedy odsunięta na margines. Pierwotny instynkt bierze górę i liczy się tylko to, że najsilniejszy może wygrać. Myląc krzepę mądrego z siłą nienawiści, brną przez życie rozpychając się brutalnie łokciami, nie patrząc na krzywdę innych i zatracają się w przekonaniu słuszności własnych działań.

Najsmutniejsze jest to, że każda taka osoba na starość zostanie sama. Bez siły, bez życzliwych osób wokół siebie, z znikomą pomocą tych, którzy jako jedyni nie odwrócili się od nich całkowicie i tylko z czystej ludzkiej przyzwoitości zapewnią im minimum pomocy.

Dlaczego jest tyle hejtujących?

Bo jest nas – ludzi – zwyczajnie za dużo. Niestety jest to smutna prawda. Co za tym idzie, to trudności życia codziennego. Praca, utrzymanie się w zadowalających warunkach, wychowanie dzieci – te podstawowe uwarunkowania życiowe  są coraz trudniejsze do osiągnięcia. Zadowalającego osiągnięcia. Szybko, dużo, zaraz, już … nie wyrabiamy, nasze umysły nie wyrabiają, zdolności nie wystarczają i pogoń za komfortem życia staje się jedyną ciągłą, wieloletnią czynnością. Do tego ilość możliwości, bodźców atakujących nas w każdej godzinie jest tak ogromna, że chcąc nie chcąc, poszerzamy własne akceptowanie porządku świata. W złym kierunku również. Jest też druga strona medalu – brak możliwości uczestniczenia w tym swoistym wyścigu. Widząc, jak świat pędzi, a my ledwo nadążamy, można szybko nabawić się spadku pozytywnej samooceny.

Wszystko to powoduje, że wielu z nas jest przeładowana ilością zadań, informacji, wymagań, więc odcinamy się od tego. Pozwalamy by to podminowanie wynikające z chaosu otoczenia, zamieniło się w irytację, gniew i wściekłość. Te uczucia dają ekspresowe doładowanie się. Spalają się szybko, ale efekt turbodoładowania jest kuszący.

  • Będę lepszy, jak innych obrażę.
  • Mądrzejszy, gdy innym wytknę błędy.
  • Skrytykuje dosadnie, to od razu lepiej się poczuję.
  • Je nie mam, ja nie osiągnęłam – to ty też nie powinnaś i nie omieszkam ci o tym napisać.
  • Jesteś inny niż ja? Czyli jesteś gorszy i z przyjemnością ci to uświadomię
  • itp

Jak radzić sobie z hejtem?

Słowa jak pociski, mogą ranić. Pełne nienawiści komentarze, bluzgi określające naszą osobę, chamskie teksty na temat naszej pracy czy poglądów – te uwagi hejtera frustrata, przy pierwszym czytaniu mogą nami wstrząsnąć. Jest szok, niedowierzanie, zaraz potem pojawia się smutek, a za nim wkracza zwątpienie w siebie. Niektórych ogarnia złość i zaczynają wojenkę słowną z hejtującym, która tak naprawdę jeszcze bardziej nas przygnębia. Nie tędy droga, bo karmiąc hejtera powodujemy, że on rośnie i rośnie, a my nieświadomie przejmujemy cząstkę tej jego agresji. A przecież nie oto nam chodzi, prawda?

słowa jak pociski

Pierwsze uderzenie boli – to fakt, ale najlepiej jest przespać się z tym tematem. To dam nam czas na wyciszenie i przemyślenie. Gdy emocje opadną, szybko zrozumiemy, że z tej drugiej strony pisze o nas człowiek, który nas nie zna, nie ma najmniejszego pojęcia o naszym życiu i doświadczeniu, naszym charakterze. Jego opinie są powierzchowne, zbudowane na własnej nieudolności i nieumiejętności radzenia sobie z życiem. Mogą też wynikać z niskiej samooceny i znikomej inteligencji emocjonalnej. Ten człowiek po drugiej stronie netu nie może być przecież odpowiedzialny za nasze samopoczucie, za wiarę w siebie, za nasze decyzje, prawda? Oczywiście, że tak! To proste i logiczne. Gdy pojawi się ta uwalniająca świadomość, poczujemy ulgę i siłę. W tej sytuacji to my jesteśmy na wygranej pozycji. Jeśli nie zrobiłeś nikomu nic złego, jeśli Twoim jedynym przewinieniem jest to, że samodzielnie myślisz, masz swoje poglądy, chęć tworzenia i poznawania świata, nie ma w Tobie nienawiści i masz pozytywne nastawienie do innych – to jesteś WYGRANYM! Należysz do grupy mądrych i wysoko inteligentnych emocjonalnie ludzi. W związku z tym wiesz już, że nie możesz pozwolić sobie, by głupota i agresja innych, niszczyła twoje zdrowie psychiczne. To takie proste, prawda?

Współczujmy hejterom, ale nie tolerujmy

Trzeba współczuć tym wszystkim trollom w sieci. Naprawdę, gdyż są to ludzie przegrani,  nie osiągnęli, a nawet często nie starali się, osiągnąć swoich marzeń. W poczuciu przegrania, klęski, wstydu, nie znając innych inteligentnych metod wyżywają się na innych, dając sobie chwilowe poczucie władzy i sensu życia. Tylko na chwilę, momencik … dlatego muszą to robić często, by ten stan akceptowania i lubienia siebie, trwał dłużej.

Nie wolno natomiast tolerować tego. Stop hejtowi! Reagujemy, zgłaszamy i uczymy. Hejterzy sycą się reakcją, często jej brak wkurza ich niemiłosiernie, atakują więc mocniej, by w końcu odpuścić. Bo tak naprawdę nikt nie lubi gadać do ściany. Czyli zasada :”brak reakcji to też reakcja” w niektórych przypadkach się sprawdza. W innych obowiązkowo trzeba działać. Można zgłaszać komentarze i zdjęcia pełne nienawiści do administratorów stron, jak i do odpowiednich władz. Nauka natomiast to kulturalne odpowiadanie na hejterskie komentarze w sposób dobitny i konkretny. Myślenie typu napiszę mu w tym samym stylu , by zrozumiał nie jest dobre na dłuższą metę. Uwierzcie – hejter nie zrozumie, tylko z radochą podejmie taką niskich lotów konwersację. Trzeba im pokazać, że można i da się inaczej. Uczmy ich, że można inaczej, że bycie miłym jest uczuciem silniejszym i długotrwałym niż nienawiść.

Trzeba pamiętać o jednym: od słownej agresji już niedaleko do fizycznej przemocy. Reagujmy więc, by fala nienawiści malała, a nie rosła w siłę.

 

 

Author

Write A Comment